piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 1.

-I pamiętaj! Nigdy w życiu się nie poddawaj. - powiedział mój tata chwilę przed śmiercią. Dwudziesty trzeci październik tego roku wydawał się smutniejszy niż zawsze. Dotychczas tętniące życiem ulice Nowego Yorku stawały się ponure i udręczone. Do tej pory weseli mieszkańcy i turyści zmienili się w niesympatycznych ludzi. To wszystko przez świętej pamięci Spencera Adams słynnego aktora Broadwayowskiego a za razem mojego ojca. Pamiętam łzy mamy, która próbując zachować zimną krew, pakując wspólne pamiątki do kartonu aby zanieść je później na strych.

***Dwa lata później***

Spacerowałam po parku położonym dwie przecznice od mojego domu. W milczeniu ze słuchawkami w uszach przyglądam się zakochanym parą krążącym dookoła fontanny. Chociaż wiem, że to niemożliwe chciałabym czasami móc przytulić się do swojego wybranka, który mógłby dla mnie zrobić wszystko. Od ponad roku nie mam chłopaka, gdyż ostatni chodził ze mną aby do kasy, którą zarabiał mój ojciec. Kiedy wychodziłam z parku poczułam jak niewielkie krople wody z nieba spadają na moją czerwono-czarną kurtkę. Chcąc uniknąć jak największego przemoczenia  przyśpieszyłam swój równy krok biegnąc w stronę domu. Po chwili usłyszałam znajomy głos wydobywający się z okna jednego z domów. Nie rozumiejąc krzyków kierowanych do mnie zignorowałam je, gdy nagle znalazłam się w objęciach blondyna.
-Wszystko dobrze? - zapytał trzymając mnie za rękę.
-Tak oczywiście... Nic mi nie jest. - powiedziałam patrząc w jego błyszczące niczym gwiazdy błękitne oczy.
Uśmiechnął się do mnie po czym wziął kosmyk moich brązowych włosów i przegarnął je na lewą stronę. W jego uścisku czułam się niczym księżniczka. Nie chciałam aby ta chwila się skończyła może trwać wiecznie ja nie widzę problemu.
-Ja... ja mam na imię Holly. - wyszeptałam przerywając ciszę.
-Wiem. Chodzimy ze sobą do klasy, jednakże raczej unikałaś ze mną rozmowy. Ja jestem Joe. - odpowiedział. Postawił mnie z powrotem na nogach i ściskając jeszcze przez chwilę moją dłoń odwrócił się i poszedł w stronę mieszkania.
-Do zobaczenia w szkole! - krzyknął i za nim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, zniknął pomiędzy drzewami. W trakcie drogi do domu cały czas myślałam o chłopaku. Nie mogłam zapomnieć jego słodkich dołeczków podczas uśmiechania. Kiedy wróciłam, w salonie stała rodzicielka ścierająca kurze z szaf.
-O matko córuś ale przemokłaś. Zdejmuj mi to w te pędy i przebieraj się, bo jedziemy na spotkanie z Justinem. - wskazała na ubrania  leżące na kanapie. Wywracając oczami poszłam do sypialni gdzie się przebierałam. To wręcz nie możliwe myślałam. Kobieta w wieku trzydziestu ośmiu lat może się ponownie zakochać? Dotychczas myślałam, że to nie możliwe a jednak. Mama od półtora roku spotyka się z niejakim Justinem i dziś będziemy miały okazję zjeść z nim i jego synem kolację. Od tygodnia przy naszym stole, głównym tematem rozmów jest syn Justina. Wiem tylko tyle, że jest ode mnie o rok starszy i, że cztery lata temu stracił matkę. Gdy skończyłam przebieranie zbiegłam po schodach na korytarz gdzie stała już matka.
Z uśmiechem na twarzy wyszłyśmy z budynku i wsiadając w srebrny samochód pojechałyśmy do restauracji. 




I o to przedstawiam Wam pierwszy rozdział mojego opowiadania! Jak się podoba? Mi osobiście podoba się bardziej od poprzednich wersji :)  Jaki okażę się syn chłopaka Alice? Zapraszam do komentowania i czytania dalszych rozdziałów. 

- #Banny



  



niedziela, 21 grudnia 2014

Prolog.

Przyznaj się ile razy marzyłaś o tym aby chłopak, którego kochasz od kilku miesięcy chociaż rzucił na ciebie przelotnym spojrzeniem? Wiedziałaś doskonale, że to jest możliwe tylko w twoich myślach.Wiele razy śniło Ci się, że tańczyliście w deszczu i znienacka Cię pocałował. Przyglądałaś mu się dokładnie na lekcji, jednakże on nie zwrócił nawet na Ciebie uwagi. Zajęty był bawieniem się włosami swojej dziewczyny.
Zamiast uważnie przepisywać słowa nauczycielki od matematyki w zeszycie bazgrzesz serduszka i gwiazdeczki. W czasie przerw siedzisz w toalecie i wypłakujesz się przyjaciółce na ramię. Kiedy tylko wrócisz do domu w pośpiechu biegniesz do swojego pokoju po czym włączasz DVD i oglądasz piąty sezon swojego ulubionego serialu miłosnego. Marzysz by przenieść się do świata w którym każda blondynka ma  księcia na białym rumaku (potocznie zwanym białym lamborghini). W każdy piątek urządzasz dzikie imprezy w willi leżącej w centrum miasta a rodzice wcale się nie gniewają po powrocie do domu.
 Jednak czar pryska! Znów przenosisz się do swojego monotonnego życia, którego masz dość. 
Jednakże dasz może szanse swojemu pechowemu życiu? Nazywam się Holly Adams i witam w moim świecie.